RSS
 

13.02.2011

18 lut


Dramatyczne lądowanie w Casablance – gęsta mgła nad pasem startowym uniemożliwia lądowanie, w ostatniej chwili wzbijamy się w powietrze – na szczęście druga próba się powiodła.

Wszystkie wytypowane hostele zajęte – pomocny pan o trzeciej nad ranem prowadzi nas slumsowatymi zaułkami do bezpieczniej oazy – hostelu Majestic. Przeszywający chłód i upiorny hałas w nocy.

Spotkanie z p. Natalią (czlonkinią koła Al-Maszrik) miłym zbiegiem okoliczności przebywającej również w Casablance.

Wspólne (z p. Natalią i jej marokańskimi kolegami) zwiedzanie Hubusu (starego miasta) i rytualne targowanie się na suku oraz przejście tłumnymi ulicami – podziwianie lokalnych cudow (spreparowany łeb wielbłąda i zupa ze ślimakow robią na nas największe wrażenie).

Kolacja w marokańskim domu – poznawanie tajników tradycyjnej kuchni – mega kuskus.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS