RSS
 

26.02.2011

02 mar

Nie należy ufać hotelowym mapom, za to przewodnik „Bezdroża” rulez, co potwierdza długi marsz z plecakami w poszukiwaniu stacji CTM.

Zza szyb „europejskiego” autobusu obserwujemy „europejską” część Marrakeszu (co za kontrast w porównaniu z widokiem z okien chicken busa).

Po lądowaniu w Casablance znajdujemy niewinnie wyglądający hotel „Mon Reve” – z czasem okazuje się, że jego okolica jest paskudna, zaś sam hotel obsługują w większości dość nieprzytomni panowie.

Wieczorny spacer Boulevard des Almohades pokazuje nam romantyczne oblicze Casablanki – nie to legendarne, filmowe, ale rzeczywiste (liczne spacerujące zakochane pary).

Naszym oczom ukazuje się meczet Hassana II, lśniący złotym blaskiem na tle czarnego nieba. Intryguje nas zielony laserowy promień, wystrzelający ze szczytu minaretu i przebijający chmury (potem okazuje się, że wskazuje on wiernym kierunek Mekki – taki religijny gadżet).

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. darin

    3 marca 2011 o 18:49

    if you do not like please do not go to morocco

     
  2. eM

    3 marca 2011 o 21:40

    But we’d love it!

     
 

  • RSS