RSS
 

27.02.2011

02 mar

Mieszkańcy Casablanki nie wstają w niedzielę przed godziną dwunastą (wszystko pozamykane – dostanie bułki na śniadanie czy skorzystanie z internetu graniczy z cudem).

W świetle dziennym meczet Hassana II prezentuje się zgoła inaczej – równie ślicznie, lecz mniej romantycznie. Wnętrze (kolorowy marmur + cedr + tytan + szkło z Murano) robi wrażenie. Statystyki dotyczące ofiarności marokańskiego ludu przy jego budowie są imponujące. Podczas zwiedzania dołącza do nas p. Natalia z kolegą Ahmadem.

Wracamy na rybkę do naszej slumsowatej dzielnicy. Przy obiedzie Ahmad opowiada o roli, którą odegrał podczas zeszłotygodniowej manifestacji – podobnież prawie poprowadził lud pod parlament (dziś przed strajkowaniem w Rabacie powstrzymała go tylko nasza wizyta – cnota gościnności).

Ahmad wraz z bratem pomagają nam złapać grand taxi na lotnisko. Taksówkarz po krótkiej konwersacji zaprasza na rybkę u swojej rodziny w Al-Dżadidzie.

W końcu niczym Ingrid Bergman z nostalgią opuszczamy Casablankę…

 
1 komentarz

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Gosia

    4 marca 2014 o 16:37

    meczet Hassana II prezentuje się dość ciekawie nawet w świetle dziennym :)

     
 

  • RSS